EnglishDeutsch strona główna cmentarze Ratując pamięć stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem

H. Szurczak Powrót do domu

Powrót do domu

12.06.2021

Eugeniusz wyrusza w podróż sentymentalną. Skomplikowaną, będącą wielkim wysiłkiem dla 82-latka po udarze, przebytym przed sześcioma laty. Z Dzierżoniowa pojedzie pociągiem do Poznania. W Poznaniu mieszka jego córka. To z nią następnego dnia dotrze do celu.

Ważne wydarzenia zaczynają się w odległym miejscu. W odległym czasie.

W 2020 roku na Facebooku, na stronie „Ratując pamięć...” pojawia się wykaz nazwisk osób, których nagrobki zachowały się na cmentarzu ewangelickim we wsi Łaznowska Wola gm. Rokiciny. Jeden z komentarzy pochodzi od Pawła Boryckiego i zawiera skan nekrologu Emilie Blien. Pozwala na uzupełnienie brakujących danych w wykazie. Skan pochodzi z platformy FamilySearch.

Czy wystarczy cofnąć się o rok, by znaleźć początek? Nie.

Rok 2015. Tego roku Eugeniusz przechodzi udar. W domu, niespodziewanie. Podejrzewa, co się dzieje, ale nie ma wszystkich symptomów. Lekceważy sygnały. Choroba postępuje. Nasilający się niedowład lewej części ciała, zdeformowana lewa część twarzy i zaburzenia równowagi. Szpital.

Rok 2015. Lucyna tęskni za rodzinnym miastem, więc często je odwiedzamy. Tutaj się urodziła, w sierpniu 1939 roku. Jest drugim pokoleniem, które przyszło na świat w Łodzi. Pierwszym była Irma, jej matka. Tym razem zwiedzamy też okolice, poszukujemy przeszłości.

Łaznowska Wola. Wiemy, że jest tu cmentarz ewangelicki, niestety nie można go odnaleźć. Jeździmy wzdłuż ul. Południowej, kilka razy w jedną i drugą stronę. Nic. Auto na legnickich rejestracjach nie zwraca niczyjej uwagi. Wreszcie widzimy jakichś ludzi, młodą rodzinę. Mężczyzna wskazuje drogę, machając ręką w stronę pól.
- Chodziliśmy tam za dzieciaka. To musi być gdzieś tam.
Jesteśmy trochę zdziwieni tym kierunkiem. Cmentarz, na który można dotrzeć tylko przez pole? Jednak jeśli nie spróbujemy, nie dowiemy się, czy to prawda. Lucyna zostaje w aucie, nie będziemy ryzykować, że utknie w tych krzakach.
Wchodzimy przez dziurę w ceglanym murze. Schylamy się nisko pod wybujałymi krzewami, bluszcz więzi nam stopy. Potykamy się o zagłębienia lub ukryte w bluszczu kamienie. Wkraczamy w inny świat.

Wracamy do Legnicy. W sercu niezgoda na znikanie. Kto uratuje cmentarz, położony o ponad 300 km od naszego domu? Zaczynam swoją krucjatę.

Czy to jest początek wszystkiego? Jeszcze nie.

Rok szkolny 2012/2013. Przed przerwą świąteczną uczniowie klasy czwartej SP20 w Legnicy dostają zadanie z historii: przedstaw drzewo genealogiczne twojej rodziny.
- Mamo, z kuzynami!

Stary zeszyt A4. Nieco pożółkłe kartki w kratkę. Zapisków bardzo mało. Na każdej stronie imię i nazwisko, czasami data urodzenia, częściej śmierci. Pojawiają się też nazwy miejscowości. Justynów, Kamocin, Łaznowska Wola.
- Marcin, wiesz gdzie to jest?

Zeszyt pęcznieje, internet w ostatnich latach ułatwił niezmiernie pracę genealogów amatorów. Archiwa są również gotowe do pomocy. Za drobną opłatą płyną skany zasobów Archiwum Państwowego w Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim. „Szóstka” z historii już dawno wystawiona, ale lawiny, którą uruchomiła, nie da się powstrzymać.

Rok 2015. W Dzierżoniowie o powrót do sprawności walczy Eugeniusz. Nic nie wiem o jego istnieniu, choć dzieli nas zaledwie 100 km. Nasze starania biegną równolegle. On podejmuje rehabilitację. Oddział Łódzki PTTK oraz Ewangelickie Stowarzyszenie Kultury chwalą mnie za zaangażowanie, ale z żalem komunikują, że nie mają możliwości zajęcia się sprawą cmentarza w Łaznowskiej Woli. Nie poddam się. Eugeniusz również nie.

Skoro te instytucje nie potrafią pomóc, zwracam się do lokalnych władz. Te reagują szybko. Piotrkowska Delegatura WUOZ dostarcza dokumentację, wspiera moje działania pisząc do UG Rokiciny. UG zgadza się oznakować cmentarz i dokonać wycinki samosiejek. Otrzymuję zgodę na prowadzenie prac porządkowych. Jak tego dokonać? Pomogą społecznicy.

Szukam po omacku. Trafiam na stronę „Wiejskie cmentarze ewangelickie województwa łódzkiego”. Jej właściciel, Bartek Bijak, ma dużą wiedzę, sporo publikacji na swoim koncie. I właśnie szuka administratora. Mnie zaś świta pomysł! Ta strona pomoże mi znaleźć społeczników. Rodzi się „Ratując pamięć”. Najpierw jako podstrona „Wiejskich cmentarzy...”, wkrótce jako strona na Facebooku. Rośnie zainteresowanie tematem.

Rok 2017. Zaczynamy działania. Spod zieleni wynurzają się kolejne nagrobki. Wkrótce do znanych zakładającym kartę cmentarza w 1998r. dwudziestu, dodajemy kolejne trzydzieści. W Dzierżoniowie też trwa praca, choć nic o tym nie wiem. Degradacja ruchowa lewych kończyn, ogólne osłabienie oraz trudności z mową, zwłaszcza osłabienie pamięci i brak koordynacji między mową a myśleniem (gubienie wątku, brak adekwatnych słów itp). Z tym trzeba sobie poradzić. Dzień po dniu, krok po kroku.

Rok 2019. Pod jednym z postów natrafiam na komentarz Veroniki. To wnuczka Dallmannów. Po raz pierwszy trafiam na ślad potomków grömbacherów1. Pojawia się myśl, żeby szukać kolejnych. Jest nadzieja, że zbiorę ich wspomnienia, odtworzę zwyczaje, historię wsi. W Dzierżoniowie Eugeniusz próbuje ćwiczyć pamięć, spisując wspomnienia z dzieciństwa. Z dzieciństwa spędzonego w Łaznowskiej Woli.

Wizyta Tadeusza Bartczaka na cmentarzu w ŁW, fot. P. Borycki

Rok 2020. Paweł Borycki okazuje się być również związany z Łaznowską Wolą. To potomek rodziny Kulman. Namawia mnie, by zdobywane materiały, dotyczące genealogii, publikować na FamilySearch. To krok milowy. Platforma o światowym zasięgu. Już wkrótce zacznie się wielkie odliczanie. Tymczasem w Dzierżoniowie u Eugeniusza pojawiają się kolejne problemy zdrowotne, które zdecydowanie każą mu zwolnić. Co zatem będzie z tym odliczaniem?

Rok 2021. Wspólnie z Pawłem analizujemy dokumenty, tworzymy wielkie drzewo genealogiczne dla Łaznowskiej Woli. Rodziny są ze sobą skoligacone, te związki wychwytuje FamilySearch, do którego zasobów wprowadzamy zdobyte informacje. Nasze działania są zauważane - otrzymuję wiadomość: Ich suche schon lange nach Hinweisen aus diesem Zweig und würde mich sehr freuen endlich Erfolge feiern zu können, wäre ja irre wenn ich jetzt wirklich noch lebende "Verwandte" finden würde.2

Nie jesteśmy spokrewnione. Ja tylko sklejam okruchy. Kim jest ta osoba? Do końca nie wiem. Pojawiła się w świecie wirtualnym, by przesłać mi skany kilku listów i wizytówki. Mały kartonik sprzed kilkudziesięciu lat. Klucz.

Nazwisko z kartonika: Fuchs. Znam je. Z dokumentów, ze wspomnień Elli (z Dallmannów) i Tadeusza (z Kulmanów). Z nagrobków zachowanych na cmentarzu w Łaznowskiej Woli. Na Facebooku znajduję osobę, która pasuje do informacji z wizytówki. Eugeniusz Fuchs. Wysyłam wiadomość:
- Dzień dobry. Poszukuję właściciela wizytówki. Zbieram informacje o przedwojennych mieszkańcach wsi Łaznowska Wola.
Po kilku dniach otrzymuję odpowiedź:
- Niestety, moja wiedza jest mniej, niż skromna.

Zaczynamy, mimo „skromności wiedzy”, korespondować. W kolejnych mailach otrzymuję informacje o rodzinie. Sporą pracę wykonano, tworząc drzewo genealogiczne, którego centrum są Juliusz Schmidtke i Maria Pauline Brandt. To dziadkowie Eugeniusza ze strony matki. Eugeniusz pisze: traktuję to wszystko jak zabiegi rehabilitacyjne. Ćwiczę pamięć.

Jestem już dłuższy czas posiadaczką wspomnień spisanych przez Veronikę Mallmann - Runge. Jej matka, Elli z Dallmannów, rocznik 1935, nakreśliła bardzo plastycznie obraz wsi. Z podziwu godną szczegółowością przedstawiła też powiązania rodzinne. Jednym z nazwisk, które splotło się z rodziną Dallmann jest Fuchs. We wspomnieniach Tadeusza Bartczaka, spisanych przez Pawła, też je spotykam. Fuchs. Nazwisko Eugeniusza. Nazwisko jego ojca. Eugeniusz przysłała mi to, co tej rodziny dotyczy. Niewiele.

Dostaję zdjęcia. Eugeniusz poruszył rodzinę, szukają w zakamarkach, w dawno nieoglądanych albumach. Koresponduje, dzwoni – moje ciągłe pytania go męczą, ale i mobilizują. To rewelacyjne materiały. Mam pozwolenie na ich publikowanie. I historię. Historię wiatraka z Łaznowskiej Woli.

Rodzina Fuchs przybyła do Łaznowskiej Woli później, niż pierwsi osadnicy. Być może zostali sprowadzeni, by postawić we wsi wiatrak. Buduje go dziadek Eugeniusza, Wilhelm Fuchs (1862-1937). Przeszukuję posiadane dokumenty. Eugeniusz zna historię rodziny swojego ojca tylko do dwóch pokoleń wstecz. Dzięki Księgom Ludności Stałej Łaznowskiej Woli odkrywam kolejne. Oboje poznajemy równocześnie jego pradziadków i prapradziadków. W 1809 roku przychodzi na świat Peter Fuchs. W Brzezinach rodzi się jego syn, Johann Gottlieb Fuchs (1835). Wiatrak zbudował syn Johanna – Wilhelm, urodzony już w Łaznowskiej Woli.

Przekaz rodzinny: Wilhelmowi grozi ktoś z najbliższej okolicy. Niemiecki młynarz bierze niższe opłaty niż inni, grożą mu spaleniem, więc zaczyna nocować w wiatraku. W roku 1937 wybucha pożar, dziadek Eugeniusza skacze z okna. Nie ginie na miejscu, ale urazy są na tyle poważne, że wkrótce umiera. Policja nie dopatruje się śladów przestępstwa.

Spuściznę po młynarzu przejmuje najmłodszy syn, Juliusz (1910). Odbudowuje wiatrak, zbiera pieniądze na nowy dom. Żeni się z Olgą Schmidtke z Cisowa. Jest rok 1938. W powietrzu wisi wojna. Wkrótce jednak zacznie się inna historia. Historia Eugeniusza. Urodzi się jako pierwsze dziecko Juliusza i Olgi.

Nagrobek Peter Fuchs

Coś nie daje mi spokoju. Przeglądam wykaz nazwisk, które zostały spisane z nagrobków zachowanych na cmentarzu. Są. Fuchs Peter (1809-1871), Fuchs Johann Gottlieb (1835-1905), Fuchs Anna Barbara z d. Gruber (1836-1918).

Eugeniusz wita te informacje z radością. Jednak ten wiek, ta choroba, ta odległość. Nie widzi możliwości. Za późno.
- Opowiem im o tobie. Obiecuję.

23.05.2021
Jadę do Łaznowskiej Woli. Wchodzę na cmentarz. Czuję wzruszenie. Gdzieś daleko stąd jest człowiek, w imieniu którego dotykam kamieni. Przestały być obce. Adoptuję je w myślach. Eugeniusz dostaje zdjęcia.

Nagrobek Johann i Anna Fuchs

Przychodzi mail:
Jak się zapewne domyślasz, z dużą niecierpliwością oczekiwałem na wiadomości z Waszego rajdu do ŁW. Śledziłem też pierwsze informacje na FB. Oczywiście towarzyszyłem Wam w myślach, odczuwając wielką wdzięczność dla wszystkich tam pracujących wolontariuszy, poświęcających swój czas, wysiłek a zapewne i środki materialne, na ratowanie od zniszczenia już pewnie ostatnich śladów bytności naszych przodków na ziemi, na którą ich wcześniej zaproszono. Rozpocząłem też starania aby móc wziąć udział w kolejnym spotkaniu w Łaznowskiej Woli.

Czekam. Z bijącym sercem. Przyjedzie po raz pierwszy, po 75 latach.

Hanna Szurczak
Zdjęcia: H. Szurczak, P. Borycki, archiwum domowe Eugeniusza Fuchs

Przypisy

  1. Mieszkaniec przedwojennej wsi Łaznowska Wola (niem. Grömbach)
  2. Szukam już długo wskazówek dotyczących tej gałęzi i bardzo bym się cieszyła, gdybym w końcu mogła świętować sukces. Byłoby obłędne, gdybym teraz rzeczywiście znalazła jeszcze żyjących „krewnych” - tłumaczenie E. Urda

H. Szurczak die Rückkehr nach Hause
Rückkehr nach Hause

12.06.2021

Eugeniusz begibt sich auf eine sentimentale Reise. Sie ist kompliziert, weil dieses Vorhaben für einen 82-Jährigen nach einem vor sechs Jahren erlittenen Schlaganfall eine große Anstrengung darstellt. Aus Reichenbach im Eulengebirge (Dzierżoniów) begiebt er sich mit dem Zug nach Posen (Poznań). In Posen wohnt seine Tochter. Mit ihr wird er am nächsten Tag sein Ziel erreichen.

Wichtige Ereignisse beginnen an einem entfernten Ort und entfernter Zeit.

Im Jahr 2020, auf der Facebook-Seite „Ratując pamięć...” taucht eine Liste mit Namen von Personen auf, deren Grabsteine auf dem evangelischen Friedhof im Dorf Łaznowska Wola, Gemeinde Rokiciny, erhalten geblieben sind. Einer der Kommentare stammt von Paweł Borycki und enthält einen Scan des Nachrufs von Emilie Blien. Dieser Scan ermöglicht es, die fehlenden Daten in der Liste zu ergänzen. Er stammt von der FamilySearch-Plattform.

Reicht es, ein Jahr zurückzugehen, um den Anfang zu finden? Nein.

Wir schreiben das Jahr 2015, das Jahr, in dem Eugeniusz einen Schlaganfall erleidet. Zu Hause, unerwartet. Er ahnt, was los ist, hat aber nicht alle Symptome. Er ignoriert die Signale. Die Krankheit schreitet fort. Zunehmende Parese der linken Körperhälfte, deformierte linke Gesichtshälfte und Gleichgewichtsstörungen.

Er landet im Krankenhaus.

Das Jahr 2015 - Lucyna vermisst ihre Heimatstadt, deshalb besuchen wir sie oft. Sie wurde hier geboren, im August 1939. Sie ist die zweite Generation, die in Lodsch (Łódź) geboren wurde. Die erste war Irma, ihre Mutter. Diesmal erkunden wir auch die Umgebung, suchen nach der Vergangenheit.

Łaznowska Wola. Wir wissen, dass es hier einen evangelischen Friedhof gibt, leider können wir ihn nicht finden. Wir fahren entlang der ul. Południowa, ein paar Mal in beide Richtungen. Nichts. Ein Auto mit einem Nummernschild aus Liegnitz (Legnica) erregte keine Aufmerksamkeit. Schließlich sahen wir einige Leute, eine junge Familie. Der Mann wies den Weg und winkte mit der Hand in Richtung der Felder.

- Wir sind als Kinder immer dorthin gegangen. Es muss irgendwo dort sein.

Wir sind ein wenig verwirrt von dieser Richtung. Ein Friedhof, der nur über ein Feld zu erreichen ist? Aber wenn wir es nicht versuchen, werden wir nicht wissen, ob es wahr ist. Lucyna bleibt im Auto, wir wollen nicht riskieren, dass sie in den Büschen stecken bleibt.

Wir treten durch ein Loch in einer Backsteinmauer ein. Wir beugen uns tief unter die üppigen Büsche, Efeu fesselt unsere Füße. Wir stolpern über Hohlräume oder im Efeu versteckte Steine. Wir betreten eine andere Welt.

Wir kehren zurück nach Liegnitz. In meinem Herzen bin ich mit dem Verschwinden nicht einverstanden. Wer wird den Friedhof retten, der über 300 Kilometer von unserer Heimat entfernt liegt? Ich beginne meinen Kreuzzug.

Ist dies der Anfang von allem? Noch nicht.

Schuljahr 2012/2013. Vor den Weihnachtsferien erhalten die Schüler der vierten Klasse der Grundschule Nr. 20 in Liegnitz eine Geschichtsaufgabe: Stellt den Stammbaum eurer Familie vor.

- Mutti, mit Cousins und Cousinen!

Ein altes A4-Notizbuch. Leicht vergilbte, karierte Seiten. Sehr wenige Noten. Auf jeder Seite ein Vor- und Nachname, manchmal das Geburtsdatum, häufiger das Sterbedatum. Es erscheinen auch Ortsnamen wie: Justynów, Kamocin, Łaznowska Wola.

- Marcin, weißt du, wo es ist?

Das Internet hat die Arbeit von Hobby-Genealogen in den letzten Jahren sehr erleichtert. Auch die Archive sind bereit zu helfen. Gegen eine geringe Gebühr werden Scans aus den Beständen der Staatsarchive in Lodsch und Piotrkow Trybunalski verschickt. Die "Sechs" aus der Geschichte ist längst ausgegeben, aber die Lawine, die sie ins Rollen gebracht hat, ist nicht aufzuhalten.

Das Jahr 2015: In Reichenbach im Eulengebirge kämpft Eugeniusz um die Rückkehr zur Leistungsfähigkeit. Ich weiß nichts von seiner Existenz, obwohl wir nur 100 km voneinander entfernt sind. Unsere Bemühungen laufen parallel. Er befindet sich in der Rehabilitation. Der Lodzer Zweig der PTTK (Polnische Touristik- und Landeskundegesellschaft) und der Evangelische Kulturverein loben mich für mein Engagement, aber sie sagen bedauernd, dass sie nicht in der Lage sind, sich um den Friedhof in Łaznowska Wola zu kümmern. Ich werde nicht aufgeben. Eugeniusz wird es auch nicht.

Da diese Institutionen nicht helfen können, wende ich mich an die lokalen Behörden. Sie reagieren schnell. Die WUOZ (Woiwodschaftsinspektion für Umweltschutz) in Piotrków stellt mir Unterlagen zur Verfügung und unterstützt meine Aktionen durch ein Schreiben an das Gemeindeamt Rokiciny. Das Gemeindeamt erklärt sich bereit, den Friedhof zu markieren und das Unkraut zurückzuschneiden. Ich erhalte die Genehmigung zur Durchführung von Reinigungsarbeiten. Wie man das macht? Die Freiwilligen werden helfen.

Ich suche im Dunkeln. Ich stoße auf eine Internetseite "Wiejskie cmentarze ewangelickie województwa łódzkiego" ("Friedhöfe in ländlichen Gebieten der Woiwodschaft Lodsch"). Ihr Besitzer, Bartek Bijak, verfügt über ein großes Wissen und viele Veröffentlichungen. Und er sucht einen Administrator. Und mir dämmert eine Idee! Diese Internetseite wird mir helfen, soziale Aktivisten zu finden. "Ratując pamięć" ("Andenken retten") ist geboren. Zunächst als Unterseite von "Wiejskie cmentarze...", und bald als Facebook-Seite. Das Interesse an dem Thema wächst.

2017: Wir beginnen zu handeln. Weitere Grabsteine tauchen unter dem Grün auf. Bald kommen zu den zwanzig, die denjenigen bekannt sind, die den Friedhof 1998 angelegt haben, weitere dreißig hinzu. In Reichenbach im Eulengebirge wird auch gearbeitet, obwohl ich nichts darüber weiß. Motorische Verschlechterung der linken Gliedmaßen, allgemeine Schwäche und Schwierigkeiten beim Sprechen, insbesondere Gedächtnisstörungen und mangelnde Koordination zwischen Sprechen und Denken (den Faden verlieren, keine passenden Worte finden etc.). Damit muss umgegangen werden. Tag für Tag, Schritt für Schritt.

2019 - Ich stoße auf einen Kommentar von Veronica unter einem der Beiträge. Sie ist die Enkelin der Dallmanns. Zum ersten Mal stoße ich auf eine Spur von Nachkommen aus dem einstigen Łaznowska Wola (zu Deutsch: Grömbach).1 Mir kommt der Gedanke, nach mehr zu suchen. Es besteht die Hoffnung, dass ich ihre Erinnerungen sammle, die Bräuche und die Geschichte des Dorfes rekonstruiere. In Reichenbach versucht Eugeniusz, sein Gedächtnis zu trainieren, indem er seine Kindheitserinnerungen aufschreibt. Seine Kindheit verbrachte er in Łaznowska Wola.

Das Jahr 2020. Es stellt sich heraus, dass Paweł Borycki auch mit Łaznowska Wola verbunden ist. Er ist ein Nachkomme der Familie Kulman. Er ermutigt mich, meine genealogischen Materialien auf FamilySearch zu veröffentlichen. Es ist ein Meilenstein. Eine Plattform mit globaler Reichweite. Bald beginnt der große Countdown. In der Zwischenzeit, in Reichenbach, hat Eugeniusz neue gesundheitliche Probleme, die ihn definitiv langsamer werden lassen. Was passiert nun mit diesem Countdown?

Zusammen mit Paweł analysieren wir die Dokumente und erstellen einen riesigen Stammbaum für Łaznowska Wola. Die Familien sind miteinander verflochten, und diese Beziehungen werden von FamilySearch erfasst, in dessen Ressourcen wir die von uns gesammelten Informationen eingeben. Unsere Aktivitäten werden wahrgenommen - ich erhalte eine Nachricht:

Ich suche schon lange nach Hinweisen aus diesem Zweig und würde mich sehr freuen endlich Erfolge feiern zu können, wäre ja irre wenn ich jetzt wirklich noch lebende "Verwandte" finden würde.

Wir sind nicht verwandt. Ich klebe einzelne Krümel /Indizien einfach zusammen. Wer ist diese Person? Ich weiß es nicht wirklich. Sie erschien in der virtuellen Welt, um mir Scans einiger Briefe und eine Visitenkarte zu schicken. Ein kleines Stück Papier von vor Jahrzehnten. Der Schlüssel.

Der Name auf der Karte: Fuchs. Ich weiß es. Aus Dokumenten, aus Erinnerungen von Ella (geb. Dallmann) und Tadeusz (geb. Kulman). Von Grabsteinen, die auf dem Friedhof in Łaznowska Wola erhalten sind. Auf Facebook finde ich eine Person, die mit den Informationen auf der Visitenkarte übereinstimmt. Eugeniusz Fuchs. Ich sende eine Nachricht:

- Guten Tag. Ich suche den Besitzer der Visitenkarte. Ich sammle Informationen über die Vorkriegsbewohner des Dorfes Łaznowska Wola. Nach ein paar Tagen erhalte ich eine Antwort:

- Leider ist mein Wissen sehr gering.

Wir beginnen, trotz der "Bescheidenheit des Wissens", zu korrespondieren. In nachfolgenden E-Mails erhalte ich Informationen über die Familie. In mühevoller Arbeit wurde ein Stammbaum erstellt, in dessen Mittelpunkt Juliusz Schmidtke und Maria Pauline Brandt stehen. Sie sind die Großeltern von Eugeniusz mütterlicherseits. Eugeniusz schreibt: Ich betrachte das alles als Rehabilitation. Ich trainiere mein Gedächtnis.

Ich bin seit langem im Besitz der aufgeschriebenen Memoiren von Veronika Mallmann-Runge. Ihre Mutter, Elli von den Dallmanns, Jahrgang 1935, hat ein sehr lebendiges Bild des Dorfes gezeichnet. Mit bewundernswertem Detailreichtum stellte sie auch familiäre Zusammenhänge dar. Einer der Namen, die mit der Familie Dallmann verwoben sind, ist Fuchs. In den Memoiren von Tadeusz Bartczak, aufgeschrieben von Paweł, finde ich sie auch. Fuchs. Der Nachname von Eugeniusz. Der Nachname seines Vaters. Eugeniusz hat mir die Dinge geschickt, die diese Familie betreffen. Nicht viel.

Ich bekomme Bilder. Eugeniusz bewegte seine Familie, sie suchten ihn in Ecken und Winkeln, in Alben, die sie schon lange nicht mehr gesehen hatten. Er korrespondiert, ruft an - meine ständigen Fragen ermüden ihn, mobilisieren ihn aber auch. Das sind sensationelle Materialien. Ich habe die Erlaubnis, sie zu veröffentlichen. Und Geschichte. Die Geschichte der Windmühle in Łaznowska Wola.

Die Familie Fuchs kam in Łaznowska Wola später als die ersten Siedler an. Vielleicht wurden sie hierher gebracht, um eine Windmühle im Dorf zu errichten. Es wurde von Eugeniusz' Großvater, Wilhelm Fuchs (1862-1937), gebaut. Ich durchsuche die Dokumente, die sich in meinem Besitz befinden. Eugeniusz kennt die Geschichte der Familie seines Vaters nur bis zu zwei Generationen zurück. Dank des Permanenten Bevölkerungsregisters von Łaznowska Wola entdecke ich einen weiteren. Wir lernen beide gleichzeitig über seine Urgroßeltern und Ururgroßeltern. Im Jahr 1809 wird Peter Fuchs geboren. Sein Sohn, Johann Gottlieb Fuchs (1835), wird in Brzeziny geboren. Die Windmühle wurde von Johanns Sohn Wilhelm gebaut, der bereits in Łaznowska Wola geboren wurde.

Eine Familiennachricht: Wilhelm wird von jemandem in der unmittelbaren Umgebung bedroht. Ein deutscher Müller nimmt weniger Honorar als die anderen, sie drohen, ihn zu verbrennen, also beginnt er, die Nacht in der Windmühle zu verbringen. Im Jahr 1937 bricht ein Feuer aus, Eugeniusz' Großvater springt aus dem Fenster. Er stirbt zwar nicht auf der Stelle, aber seine Verletzungen sind so schwer, dass er bald darauf stirbt. Die Polizei findet keine Spuren eines Verbrechens.

Das Erbe des Müllers wird von seinem jüngsten Sohn Juliusz (1910) übernommen. Er baut die Windmühle wieder auf und sammelt Geld für ein neues Haus. Er heiratet Olga Schmidtke aus Cisowo. Wir schreiben das Jahr 1938 und der Krieg liegt in der Luft. Bald jedoch beginnt eine andere Geschichte. Die Geschichte von Eugeniusz. Er wird als das erste Kind von Juliusz und Olga geboren.

Etwas gibt mir keine Ruhe. Ich schaue mir die Liste der Namen an, die von den auf dem Friedhof erhaltenen Grabsteinen transkribiert wurden. Es sind: Fuchs Peter (1809-1871), Fuchs Johann Gottlieb (1835-1905), Fuchs Anna Barbara geb. Gruber (1836-1918).

Eugeniusz begrüßt diese Information mit Freude. Aber dieses Alter, diese Krankheit, diese Entfernung. Er sieht diese Möglichkeit nicht. Zu spät.

- Ich werde ihnen von dir erzählen. Ich verspreche es.

23.05.2021

Ich fahre nach Łaznowska Wola. Ich betrete den Friedhof. Ich bin gerührt. Irgendwo weit weg gibt es einen Mann, in dessen Namen ich die Steine berühre. Sie hörten auf, fremd zu sein. Ich übernehme sie in meinen Gedanken. Eugeniusz bekommt Bilder.

Eine E-Mail kommt an:

Wie Du vielleicht erraten hast, habe ich mit großer Ungeduld auf die Nachricht von Eurer Spritztour nach Łaznowska Wola gewartet. Ich habe auch die ersten Informationen auf Facebook verfolgt. Natürlich war ich in Gedanken bei Euch und empfand große Dankbarkeit gegenüber all den Freiwilligen, die dort arbeiten und ihre Zeit, Mühe und wahrscheinlich auch materielle Mittel aufwenden, um die wahrscheinlich letzten Spuren der Anwesenheit unserer Vorfahren auf dem Land, auf das sie früher eingeladen wurden, vor der Zerstörung zu retten. Ich habe auch mit den Bemühungen begonnen, an dem nächsten Treffen in Łaznowska Wola teilnehmen zu können.

Ich warte. Mit einem schlagenden Herzen. Er kommt zum ersten Mal, nach 75 Jahren.

Hanna Szurczak
Fotos: H. Szurczak, P. Borycki, Eugeniusz Fuchs Heimatarchiv

Fußnoten:

  1. Einwohner des Vorkriegsdorfes Łaznowska Wola (deutsch: Grömbach)

Tomasz Szwagrzakkontakt