EnglishDeutsch strona gwna cmentarze Ratujc pami stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem


Wywiad z panem Józefem Malinowskim, prezesem Bractwa Czarnej Wody

Przeczesując zasoby internetu w poszukiwaniu informacji o inicjatywach mających na celu ratowanie wiejskich cmentarzy ewangelickich natknęłam się na Bractwo Czarnej Wody i projekt „Pamiętamy o różnorodności naszych kulturowych korzeni – to, co zostało, niech przetrwa wieki”. Zabrzmiało pięknie! I troszkę tajemniczo – Bractwo? Po odpowiedź na wszystkie nurtujące mnie pytania zwróciłam się do prezesa Bractwa, pana Józefa Malinowskiego.

Panie Józefie, co kryje się pod nazwą „Bractwo Czarnej Wody”?

J.M. Bractwo Czarnej Wody to stowarzyszenie wpisane w KRS pod numerem 0000003678 (rejestr stowarzyszeń i rejestr przedsiębiorców). Powstało jesienią 2000 roku. Od 2009 roku ma status organizacji pożytku publicznego. Jego członkami są głównie mieszkańcy gminy Osie. Na dorocznym Walnym Zebraniu w marcu do protokołu wpisujemy 25-30 czynnych członków Bractwa, tj. uczestniczących w jakichś działaniach, płacących składki. Jesteśmy kontynuatorami Koła Terenowego nr 1 Towarzystwa Miłośników Borów Tucholskich, działającego głównie w pierwszej połowie lat 90-tych XX wieku. W ciągu swojego istnienia Bractwo zrealizowało 24 projekty o łącznym budżecie prawie 500 tys. zł. Podsumowanie pracy Bractwa do końca 2015 roku znajduje się pod adresem http://www.bractwoczarnejwody.org.pl/wp-content/uploads/2016/01/Bractwo-Internet.pdf

Działacie w gminie Osie. Myślę, że nie wszyscy znają jej położenie. Czy mógłby Pan powiedzieć, gdzie się znajduje?

J.M. Gmina Osie jest największą gmina powiatu świeckiego. Leży w jego północno-zachodniej części. Z kolei powiat świecki położony jest na północy woj. kujawsko-pomorskiego, przy jego granicy z woj. pomorskim. Najbardziej znanym miejscem jest wieś letniskowa Tleń, szczególnie popularna w latach 70- i 80-tych ubiegłego wieku. Gmina Osie ma bardzo małą gęstość zaludnienia (26 os/km²) i bardzo dużą lesistość (prawie 71%). Wynika to z jej położenia na pograniczu Borów Tucholskich, na piaszczystej części Pojezierza Pomorskiego. Etnograficznie stanowimy teren Kociewia.

Wasza działalność ma szerokie cele. Może Pan o nich opowiedzieć?

J.M. Główne cele to promowanie w różnorodnych formach walorów przyrodniczych, historycznych i kulturowych naszych terenów oraz ochrona tych walorów. Bardzo ważną częścią naszych działań jest upowszechnianie turystyki, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, poprzez organizację zawodów, wyjazdy na imprezy i prowadzenie szkoleń w zakresie Turystycznych Marszów na Orientację. W działaniach Klubu Imprez na Orientację AZYMUT Osie (sekcja Bractwa) corocznie uczestniczy kilkudziesięciu amatorów tego rodzaju turystyki, a część z nich odnosi spore sukcesy na szczeblu regionalnym. Niejako „przy okazji”, w ramach naszych projektów, działamy na rzecz wzmacniania tożsamości lokalnej i regionalnej oraz rozwoju społeczności naszej małej Ojczyzny.

Panie Prezesie, jak to się stało, że Bractwo zainteresowało się cmentarzami ewangelickimi? Czy projekt „Pamiętamy o różnorodności naszych kulturowych korzeni – to, co zostało, niech przetrwa wieki” rodził się w bólach, czy może spłynął na Was jak oczywista konieczność? Kto był inicjatorem?

J.M.Zainteresowanie Bractwa cmentarzami ewangelickimi było związane z inicjatywą nauczycielki Zespołu Szkól w Osiu, żony sołtysa wsi Stara Rzeka, przepięknie położonej nad Wdą i później znanej z trąby powietrznej, Pani Marii Kwaśnik. Zwróciła się ona do Bractwa z propozycją uporządkowania cmentarza ewangelickiego w tej wsi, argumentując pomysł m. in. faktem dość licznego odwiedzania naszych terenów przez potomków mieszkających tu do 1945 roku Niemców. Inicjatywę podjęliśmy. Mieliśmy za sobą doświadczenia związane z kilkoma zrealizowanymi już projektami, a sam pomysł bardzo ściśle wpisywał się w statutowe cele naszej działalności. Ponadto cmentarze w naszej polskiej tradycji są z reguły miejscem otoczonym szacunkiem i opieką, ale nie zawsze dotyczy to miejsc pochówku innych narodowości czy wyznań. Stąd pojawiła się okazja uratowania czegoś materialnego, związanego z historią naszych terenów. Był na to ostatni już czas. Cmentarze uległy dewastacji zarówno systemowej (państwa one raczej nie interesowały) i prywatnej (materiał z pomników nagrobnych, ogrodzeń zaczęto wykorzystywać jako budowlany). Cmentarze ewangelickie – z reguły w zieleni – były miejscem spotkań o często mało kulturalnym charakterze. Ponadto chcieliśmy sprawdzić się w nowej roli. Nasze dotychczasowe działania opierały się głównie na pracy członków Bractwa i niewielu partnerów, z reguły przynajmniej naszych dobrych znajomych. Inicjatywa związana z ewangelikami wymagała zorganizowania pracy wielu ludzi z terenu całej gminy, a nawet u sąsiadów.

Czy mógłby Pan opowiedzieć o samym projekcie? Od początku – jak powstawał, jak z papieru przeniósł się w tzw. teren, jakie były problemy i jakie wnioski po jego zakończeniu?

J.M. Bractwo podjęło inicjatywę pani Kwaśnik. Jej pomysł, dotyczący Starej Rzeki, został przez nas rozszerzony początkowo do ośmiu, a w końcu do czternastu cmentarzy, leżących na terenie gminy Osie i Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Na zorganizowanym przez nas spotkaniu pomoc w tej sprawie zadeklarowała grupa przedstawicieli poszczególnych sołectw i instytucji. W kwietniu 2007 roku Zarząd Bractwa złożył w Fundacji Wspomagania Wsi wniosek o dofinansowanie projektu „Pamiętamy o różnorodności naszych kulturowych korzeni – to, co zostało, niech przetrwa wieki”. Uzyskaliśmy odpowiednie zezwolenia i zgody. Przygotowaliśmy plan działań dla poszczególnych grup mieszkańców naszych okolic. Pozyskaliśmy fundusze i pomoc rzeczową od firm i osób prywatnych.
Prace w terenie trwały od lata 2007 do jesieni 2008 roku. Było to przede wszystkim: zinwentaryzowanie istniejących cmentarzy ewangelickich, usunięcie z cmentarzy porastającej je dzikiej roślinności, oczyszczenie terenu cmentarzy ze śmieci, liści i gałęzi, oczyszczenie istniejących nagrobków i tablic, częściowe ogrodzenie cmentarzy w celu ich wydzielenia z otaczającego terenu, ustawienie krzyży, obelisków i tablic pamiątkowych. W listopadzie 2008 roku dokonano powtórnego „otwarcia” i poświęcenia cmentarzy ewangelickich przez pastora z Bydgoszczy, ze współudziałem księży katolickich parafii Osie i Łążek. Na podstawie dostępnej nam dokumentacji opracowaliśmy i wydaliśmy w wersji elektronicznej (opis cmentarzy) i drukowanej przewodnik historyczno-turystyczny opisujący życie ewangelików na terenie naszej gminy oraz pozostałe po nich cmentarze.
We wniosku do Fundacji Wspomagania Wsi napisaliśmy, że projekt ma przywrócić naszej pamięci nie tylko Niemców i ewangelików, ale również Żydów zamieszkujących nasze okolice. Jednak ilość osób wyznania mojżeszowego była u nas minimalna, a nie pozostały po nich materialne świadectwa życia i działalności – budynki, świątynie czy miejsca pochówku, jedynie nieliczne zdjęcia, stąd też zarówno w działaniach praktycznych, jak i publikacji pominęliśmy tych mieszkańców naszego terenu.
Głównym problemem był zasięg naszych prac – 14 cmentarzy na terenie gminy Osie i Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Projekt miał określone ramy czasowe, nie można go było rozciągać na następne lata. Stąd bardzo ważna była właściwa organizacja i koordynacja prac. Zrobiliśmy to, co zaplanowaliśmy. Patrząc z perspektywy kilku lat, można stwierdzić, że tak duży zakres projektu miał plusy i minusy. Być może należało pracować na dwóch-trzech cmentarzach rocznie. To pozwoliłoby na spokojną realizację zadań. Jednak nie wiadomo, czy udałoby się nam wszystko doprowadzić do zaplanowanego celu. Praca na kilkunastu obiektach historycznych w ciągu praktycznie roku doprowadziła przynajmniej do ich przypomnienia, bo w większości wypadków nie było czego ratować, jeśli chodzi o materialne świadectwa po ewangelikach. Projekt skumulowany w czasie wzbudził na pewno większe zainteresowanie, a tym samym miął większy walor kształcący, niż kilkuletnia „dłubanina”.
Tak zawsze się dzieje, że po wykonaniu określonej pracy widzi się, iż można było inaczej, lepiej. Nasze błędy – Niepotrzebnie oczyszczaliśmy część zachowanych tablic nagrobnych, przez co stały się mniej czytelne i trzeba lat, aby tę czytelność odzyskały. Po prostu litery wklęsłe, zarośnięte mchem i porostami, są zielone i doskonalej widać. Litery wypukłe świetnie odczytuje się, gdy ich tło stanowi ten mech i porosty. Po oczyszczeniu litery i tło tablicy są takie same – mało czytelne. Rośliny dokoła nekropolii znakomicie wydzielają ją z otaczającego terenu. Jej nie ruszaliśmy, poza tym takie było zalecenie Urzędu Ochrony Zabytków. Niestety, postanowiliśmy usunąć z cmentarzy tzw. dziką roślinność. Na większości dało to dobry efekt. Tam jednak, gdzie była akacja robienia, mieliśmy do czynienia z efektem wielogłowego smoka, bohatera wielu baśni. Wycięcie kilku roślin stwarzało warunki do pojawienia się kilkunastu nowych.

Dokumentowanie projektu zaowocowało wydaniem książeczki „Żyli wśród nas... Z dziejów Niemców w gminie Osie”. (Zapraszamy do działu recenzje). Opatrzyliście Państwo tę pozycję informacją: ... (jest) częścią pakietu zatytułowanego „Zeszyty edukacyjne”. Czy może Pan wyjaśnić to sformułowanie?

J.M. Działania Bractwa na naszym terenie organicznie związane są z pracami prowadzonymi przez Wdecki Park Krajobrazowy. Stąd ściśle z Parkiem współpracujemy, a nawet jesteśmy wykonawcami projektów, na które Park może łatwiej od nas pozyskać fundusze. Bardzo ważną formą ochrony i promocji walorów Parku są publikacje wydawane w ramach serii o jego dziedzictwie przyrodniczym i kulturowym. Publikacja o ewangelikach była ponadto jedną z części pakietu warsztatów edukacyjnych „Na tropach II RP. Przyrodnicze i historyczne ślady okresu międzywojennego na terenie Wdeckiego Parku Krajobrazowego”. Inicjatorem warsztatów był Wdecki Park i on zdobył na to finanse. Bezpośrednim wykonawcą projektu było Bractwo. W skład materiałów powarsztatowych weszła też publikacja o prof. Alfonsie Hoffmannie i ks. Bernardzie Sychcie oraz o szlakach turystycznych ich imienia, będąca również połączeniem dwóch wcześniejszych publikacji o tych postaciach. W rzeczywistości publikacja o ewangelikach i ich cmentarzach jest samodzielną pozycją, której pierwsze wydanie ukazało się jako podsumowanie projektu „Pamiętajmy o różnorodności naszych kulturowych korzeni …” w 2008 roku. „Legenda o Osiu” została też wydana samodzielnie w 2005 roku. Ich połączenie związane jest ze wspomnianymi wcześniej warsztatami. Pierwszej publikacji o ewangelikach już nie ma, natomiast trochę tej dwuczęściowej jest jeszcze we Wdeckim Parku.

Projekt pochodzi z lat 2007 – 2008. To sporo czasu. Po pierwszej edycji książki, nastąpiło drugie, wzbogacone o część „Legenda o Osiu. Fikcja i rzeczywistość”. Wznowienie oznacza, że temat wciąż budzi zainteresowanie. Czy mają Państwo wiedzę o tym, czy faktycznie posłużyła jako materiał edukacyjny? Czy jest wykorzystywana przez nauczycieli?

J.M. Na pewno jest to pozycja o dużych walorach edukacyjnych. Pokazuje życie tych, których na naszych terenach nie ma od kilkudziesięciu lat. Stąd już tylko najstarsi mieszkańcy gminy mogą wspominać swoich sąsiadów, Niemców, w zdecydowanej większości wyznania ewangelickiego. Młodsi od nowa poznają nasze korzenie. Publikacja rozeszła się przede wszystkim na naszym terenie, co świadczy o dużym zainteresowaniu, może niekoniecznie tym fragmentem dziejów, ale historią gminy jako małej Ojczyzny. Tak, jak wszystkie publikacje o charakterze regionalnym czy lokalnym, z natury rzeczy stała się materiałem bazowym dla nauczycieli, przede wszystkim podczas zajęć dodatkowych, rozszerzających wiedzę uczniów.

Czytając książkę Państwa zwróciłam uwagę na bardzo szczegółowy rys historyczny. Czy jego autor, pan Marek Miesała, jest historykiem? Świetnie opracowane są też same cmentarze. Bardzo profesjonalny zespół pracował przy projekcie! Czy może Pan nam opowiedzieć o tych osobach?

J.M. Mamy to szczęście, iż wśród członków i sympatyków oraz partnerów projektowych Bractwa są ludzie o wysokich umiejętnościach zawodowych w różnych dziedzinach. Oczywiście, autor dziejów Niemców na naszym terenie jest historykiem z wykształcenia i zamiłowania. Wśród autorów opisów cmentarzy jest geograf (ale też znający historię naszych terenów) – piszący te słowa, ówcześni pracownicy Wdeckiego Parku Krajobrazowego, znający od podszewki dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe naszej okolicy (Daniel Siewert i Sławomir Rajnik). Podczas prac w projekcie korzystaliśmy z umiejętności fachowych i hobbystycznych pracowników Lasów Państwowych, strażaków z OSP, pracowników instytucji i firm oraz mieszkańców naszej gminy.

Od zakończenia projektu minęło 8 lat. To czas, który daje już prawo do wyciągnięcia uogólnionych wniosków. Czy osiągnęliście Państwo swój cel? Jak teraz mają się cmentarze ewangelickie w Waszej gminie i jak ma się wiedza o pochowanych na nich ewangelikach, w większości Niemcach?

J.M. Trudno oceniać czyjąś wiedzę. Nie ośmielę się więc stwierdzić, że moi sąsiedzi znają „nasze kulturowe korzenie” albo, że ich nie znają. Nie zakładaliśmy sobie aż tak górnolotnego celu. Mieliśmy zamiar tylko wskazać, że nie my sami, Polacy, tu mieszkaliśmy. Chcieliśmy, aby przypomniano sobie, iż są u nas cmentarze, o które nie dbamy tak, jak o miejsca pochówku naszych bliskich. Zbyt późno powzięliśmy taki pomysł, więc, jak wspominam wcześniej, nie bardzo było co ratować, jeśli chodzi o materię. Zachowało się w miarę kilkanaście nagrobków, kilka tablic nagrobnych, część ogrodzenia, niektóre nazwiska. Jednak po pracy około 300 ludzi (tyle brało udział w projekcie) pozostało dużo w sferze mentalnej. Dziś cmentarze, choć może znowu nieco zapuszczone, nie są miejscem rozrywkowych spotkań, nikt z nich nie zabiera tych resztek, które pozostały. Spore krzyże dębowe, tablice pamiątkowe i informacyjne, częściowe wygrodzenia pozwalają na traktowanie cmentarzy ewangelickich jako godnych szacunku miejsc pochówku ludzi, którzy byli sąsiadami naszych dziadków czy pradziadków. Nie do przecenienia jest udział tylu mieszkańców mało ludnej gminy we wspólnej pracy na rzecz swojej małej Ojczyzny. To może brzmi górnolotnie, ale taka jest prawda.

Czy przykład Osia zainspirował inne gminy? Czy wzorowano się na Was, szukano u Was rady?

J.M. Nasze prace były prowadzone głównie w gminie Osie, ale ze względu na granice Wdeckiego Parku Krajobrazowego, objęły też częściowo gminy Drzycim i Lniano. Nasi sąsiedzi z gminy Jeżewo poszli za naszym przykładem, w części działań mając lepsze pomysły. Kilka razy, korzystając ze zdobytego doświadczenia, udzielałem konkretnych rad osobom z różnych stron kraju, chcących podjąć podobne działania.

Czy dziś, po tych 8 latach, zrobilibyście coś inaczej, szerzej, głębiej? A może macie jakieś nowe plany związane z tematem cmentarzy ewangelickich?

J.M. Na pewno inaczej podeszlibyśmy do zapewnienia trwałości naszych działań. Mieliśmy taki pomysł, aby cmentarze ewangelickie przypomnieć, w części coś uratować. Liczyliśmy, że tak wiele włożonej pracy pozwoli niejako naturalnie na ciągłość opieki nad cmentarzami. Tak się nie stało. O część cmentarzy dbają szkoły czy instytucje, część jednak pozostała bez dalszej opieki. Nie zostały dalej zniszczone, ale np. pozarastały. Być może należało zawrzeć jakieś porozumienia o opiece, ale nie bardzo można tak było zrobić ze strony prawnej – nie byliśmy ani właścicielami, ani użytkownikami tego terenu. Ze względu na prowadzenie działalności przez Bractwo w szerokim zakresie i nastawienie się od kilku lat na pracę z dziećmi i młodzieżą (Turystyczne Marsze na Orientację) możemy podjąć tylko ograniczone działania. Chcemy w tym roku doprowadzić głównie do wymiany tablic informacyjnych, gdyż dotychczasowe uległy działaniu warunków atmosferycznych. Może uda nam się w tym i następnym roku znaleźć (przy pomocy właścicieli terenu) stałych opiekunów dla ewangelickich nekropolii.

Serdecznie dziękuję za niezwykle interesującą opowieść. Mam nadzieję, że kolejne plany Bractwa będą miały podobnie dobry odbiór i przyniosą wszystkim mnóstwo satysfakcji. A mieszkańcom podłódzkich wsi życzę, by znaleźli wśród siebie ludzi z podobna pasją i zadbali o swoje małe ojczyzny.

Wywiad przeprowadziła: Hanna Szurczak
8.09.2016




Tomasz Szwagrzakkontakt