EnglishDeutsch strona gwna cmentarze Ratujc pami stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem

Piątnica – Pfaffendorf (dolnośląskie)

Nazwa wsi pojawia się w źródłach już w 1281 jako Phaphindorf, dalej w 1336 – Pfapfendorpf, 1666/67 – Pfaffendorff, 1789 – Pfaffendorf. Nazwę Pfaffendorf można tłumaczyć jako księża wieś, wieś księżowska (der Pfaffe – ksiądz, klecha, Dorf – wieś) Wieś należała do proboszcza kolegiaty Św. Grobu w Legnicy. Od 1 stycznia 1820 r. Piątnica znalazła się w granicach powiatu legnickiego. W 1873 r. część wsi włączono do granic miasta Legnicy. Wieś należała administracyjnie do gminy Panten (Pątnów Legnicki). Po 1945 r. Piątnica początkowo nosiła nazwę Pawice. Obecna Piątnica stanowi północną dzielnicę Legnicy. W przedwojennych źródłach natrafić można na informacje o składzie ludności. I tak w 1830 r. wieś liczyła 55 domów, 362 mieszkańców (21 katolików). W 1845 r. w miejscowości było 59 domów, 447 mieszkańców (30 katolików). Ewangelicka społeczność potrzebowała cmentarza. Być może pierwotnie korzystano z cmentarza istniejącego w Legnicy, z czasem jednakże uznano, że jest on zbyt oddalony. W Pfaffendorf cmentarz ewangelicki założono na początku XX wieku. Nie posiadamy dostatecznej wiedzy, lecz można podejrzewać, że wcześniej w tym miejscu mógł już funkcjonować cmentarz. Piątnica pojawiająca się w dokumentach już w 1281 roku zapewne miała takie miejsce.

Intrygujące jest położenie cmentarza: w północno-wschodniej części wsi, przy drodze do Pawic (ul. Szczytnicka), po jej północnej stronie, w niewielkiej odległości od drogi, na tyłach dwóch gospodarstw (nr 37 i 39). Pole należące do jednego z tych gospodarstw otacza cmentarz z trzech stron! Wygląda to na „wycięcie” ziemi pod cmentarz z większej całości. Można snuć przypuszczenia o przekazaniu bądź sprzedaży ziemi prywatnej wspólnocie ewangelickiej w celu założenia cmentarza wiejskiego. Dokumenty, dotyczące czasów sprzed 1945 roku zachowały się w szczątkowych ilościach i są rozproszone. Być może uda się kiedyś ustalić dokładną datę założenia cmentarza, jak i wytłumaczyć jego niezwykłe położenie. Teraz jednak możemy jedynie spekulować. Cała wieś została po wojnie wysiedlona (z małymi wyjątkami; pozostali bardzo nieliczni dawni mieszkańcy, dziś już nieżyjący), a na ich miejsce zostali sprowadzeni uciekinierzy z Wołynia. To właśnie od ich potomków dowiedzieliśmy się, że jeszcze w latach 60. XX wieku na cmentarzu dokonano pochówku, który niestety nie zachował się. To współcześni właściciele domu nr 39 opowiadali o rozkradaniu cmentarza, nawet dwukrotnym. Pierwszego dokonali szabrownicy lub okoliczni kamieniarze. Powszechną praktyką było ponowne wykorzystywanie kamieni nagrobnych. Przeszlifowywanie napisów było zabiegiem pracochłonnym – zdarzało się, że wystarczyło położyć kamień drugą stroną! O takich praktykach słyszałam nieraz od rozmówców w różnych częściach kraju. Zapewne Dolny Śląsk nie odbiegał w tych praktykach od reszty. Drugie i ostateczne rozkradanie cmentarza miało miejsce podczas budowy pobliskiego Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Szacunkowo są to lata siedemdziesiąte XX wieku. Z tego okresu mieszkańcy posesji graniczącej z cmentarzem pamiętają kolejne wywózki kamienia nagrobnego.

Dwukrotnie okradziony doczekał się wreszcie wizyty konserwatorów zabytków. Około roku 2010 powstało opracowanie „Legnica. Przedmieście Głogowskie, Piątnica, Stare Piekary. Studium Historyczno-Urbanistyczne”. To z niego pochodzi zapis: „W obszarze objętym opracowaniem wyznaczono dwie rozłączne strefy „B” ochrony konserwatorskiej dla Przedmieścia Głogowskiego oraz dla cmentarza przy ul. Szczytnickiej. (…) Strefa dla nieczynnego i zlikwidowanego cmentarza przy ul. Szczytnickiej. Zaleca się zachowanie terenu cmentarza w obecnej formie. Teren wymaga uporządkowania zieleni. Wskazane jest umieszczenie przed wejściem na cmentarz od strony ul. Szczytnickiej tablicy informacyjnej, przypominającej o tym, że istniało tu miejsce pochówku.” Należy tu wyjaśnić, że „strefą “B” ochrony konserwatorskiej należy objąć obszar, w którym elementy dawnego układu przestrzennego miejscowości lub jej części, tzn. rozplanowanie, zabudowa, a także jej powiązania z zielenią i krajobrazem zachowały się w stosunkowo dobrym stanie”. Zatem konserwatorzy uznali, że warto zachować dla potomnych to miejsce! Tylko, jak zdarza się to nagminnie, nic za tym nie poszło.

Właścicielem terenu, a zatem i cmentarza, jest Urząd Miasta w Legnicy. I to do właściciela zwrócił się z prośbą o zgodę na prace porządkowe pan Marek Rabski – a miało to miejsce w roku 2016. Urząd Miasta wydał zgodę, wiedząc, że pan Marek wcześniej porządkował już dwa cmentarze. W Piątnicy z synem i kolegami sprzątnęli śmieci, wycięli część drzewek. Urząd zobowiązał się, do wywiezie odpadów i zgodnie z obietnicą zostały wywiezione.

Na działania pana Marka nałożyły się zabiegi grupy nieformalnej „In Memorial Liegnitz”, która zawiązała się właśnie na okoliczność porządkowania cmentarza w Piątnicy. W listopadzie 2016 roku członkowie grupy przeprowadzili wizję lokalną, z której sporządzili notatkę: „Jest to prawdopodobnie jedyny zachowany w Legnicy cmentarz niemiecki, na którym znajdują się mogiły dawnych mieszkańców wsi Piątnica, z datami pochówków głównie z okresu międzywojennego. Na terenie cmentarzyka zachował się jeden, dużych rozmiarów, kamienny opisany krzyż jako mogiła oraz kilka przewróconych tablic, które są czytelne. Reszta mogił to cokoły po tablicach, kamienne korytka grobowe i resztki odciętych metalowych krzyży. Brak oryginalnego ogrodzenia. Granice cmentarza wyznaczają trzy drzewa, - lipy, rosnące w trzech z czterech rogów. Teren zdewastowany, zaniedbany, częściowo zapomniany (ktoś z okolic pali znicze i karczuje dróżkę biegnącą przez cmentarz), naturalnie porośnięty bluszczem oraz zaroślami i nieregularnym starym i młodym drzewostanem. Przez cmentarz wiedzie krótka droga łącząca zabudowę z pobliskim polem.”

Jesień, zima i wczesna wiosna upłynęły na poszukiwaniu informacji, zbieraniu dokumentów, pozyskiwaniu zgód. W międzyczasie udało się nawiązać kontakt z panem Markiem Rabskim, który przekazał opiekę nad cmentarzem w ręce nowych cmentarników.

Prace na cmentarzu sąsiadującym z miastem nie polegają na akcyjności. Pojawiamy się w dowolnych dniach, o dowolnych porach. Czasami udaje się nam spotkać, czasami pracujemy w pojedynkę. Cmentarz zaskakuje. Pod niewielką warstwą ziemi już udało się odnaleźć fragmenty rozbitych nagrobków, przywracając pamięć o kilkunastu osobach. Daje to wielkie nadzieje na przyszłość. Układ cmentarza jest idealnie zachowany, można będzie odtworzyć miejsca, które zostały naruszone przez cmentarnych rabusiów i w ten sposób choć symbolicznie oznaczyć miejsca pochówków. Obecnie, wykorzystując sugestie opracowania konserwatorskiego z 2010 roku, będziemy zabiegać o to, żeby właściciel terenu zadbał o ogrodzenie go i oznakowanie tablicą, zawierająca podstawowe informacje. Być może będziemy wnioskowali o zmianę stanowiska konserwatora miejskiego, który wyraził zgodę jedynie na prace porządkowe, zabraniając naprawy nagrobków.

Tekst: Hanna Szurczak, zdjęcia: Grupa Nieformalna „In Memorial Liegnitz”
23.02.2018




Tomasz Szwagrzakkontakt